


...Po co? Po to by pocieszyć, podobno poznaje się ich w biedzie. Prawda. Nie raz sie przekonałem jak przekorna jest prawda zawarta w tym powiedzeniu. Oliego poznałem w szczęściu- może to i zła wróżba- ja natomiast mając nosa do ludzi stwierdzam- to Przyjaciel przez duże "P".
Przyjaciół sie po prostu ma- jedna rzecz oprócz miłości za którą nie płacimy na tym łez padole. Skłania mnie to do refleksji jakim skarbem są rzeczy które mamy od tak. To piękne że są na świecie ludzie którzy muszą sie spotkać. Niektórych sie spotyka, niektórych się gubi, niektórych zgubionych znajduję sie ponownie- a zupełnie przypadkiem. Przypadkiem i nie. Czy są w tej kwestii przypadki? A może sie przyciągamy jak elektrony i protony albo whatever sie przyciąga. Przyjaźń to wielka odpowiedzialność. Jak pisał nieśmiertelny
Antoine de Saint-Exupéry w "Małym Księciu"- "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać." Takich ludzi kocham- takich ludzi potrzebuję- takich ludzi znalazłem.